Ania Bołt i Piotr Cielesz sięgnęli do swoich białoruskich korzeni i wydali wspólny tomik „Rodzę Białoruś. Ikony rodzinne”, który prezentowali w Kwidzynie (28.10.2009). Dobrze się stało, że Piotr przypomniał sobie o „Ikonach”, bo są to doskonałe wiersze. Spodobały mi się wiersze Ani, których nie znałem. Zawsze się dziwiłem, jak mocne są więzy z miejscem urodzenia i spędzonego dzieciństwa. Szkoda, że te piękne wiersze ukazały się w małym nakładzie i dużym, nieporęcznym formacie (A4). Piotr ponadto zaprezentował  „Czucie i wiarę” (2007), a Ania swój interesujący tomik: „Szklana kula” (2009), no i… szara, niepozorna, koperta z kartkami na wiersze. Każda kartka, z tyłu ostemplowana i podpisana, prawdziwe cudo. Zresztą zobaczcie sami.

zdjecie zdjecie zdjecie zdjecie zdjecie
zdjecie zdjecie zdjecie

         Anię pytałem, jak właściwie jest poprawnie, w Kwidzynie, czy w Kwidzyniu? bo przecież… w Toruniu. Na co usłyszałem, a jak jest poprawnie, w dupiu, czy w dupie? Myślę, że nie będę miał już nigdy wątpliwości.


Wiadomości

Stefania Najsarek

I poezja źródłem wiedzy

Dzisiaj 16:01, aktualizacja: 2009-11-01 16:02:23

 

"Wszystko jest wierszem zwykli ludzie wstydzą się poezji nie wstydzą się seksu i śmiałych scen erotycznych w filmie wstydzą się wierszy…" A. Bołt – "Kartki na wiersze".

 

zdjecie

Anna Bołt i Piotr Cielesz / Fot. Stefania Najsarek

 

17 października 2009 roku w Powiślańskiej Szkole Wyższej w Kwidzynie, miała miejsce promocja wydanych przez Bibliotekę Miejsko–Powiatową w Kwidzynie zbioru wierszy Anny Bołt pt. "Rodzę Białoruś" oraz Piotra Cielesza pt. "Ikony rodzinne". W spotkaniu uczestniczył Jan Jaraszek, prezes kwidzyńskiego stowarzyszenia Wspólnota Polska, od lat zajmujący się pomocą Polakom na Białorusi.

Prezentację czytanych przez oboje poetów wierszy, poprzedziła komentarzem przybliżającym historie tych ziem Anna Bołt. Usłyszeliśmy, że w następstwie drugiej wojny światowej, decyzją zwycięzców, niegdyś polska Białoruś dostała się w strefę wpływów jednego z nich. Represje, jakie podczas działań wojennych i po nich dotykały miejscową ludność, spowodowały jej exodus. Opuszczając rodzinną ziemię, opuszczali i rodziny, ale więzy krwi i pamięć o tradycjach, miejscach pozostały; każą wspominać i tęsknić. W taki nurt wpisuje się poezja Anny Bołt i Piotra Cielesza. Każde z nich obarczone przeszłością znaną im jedynie z przekazów rodzinnych, traumatycznych przeżyć ojców, magnesem na Białoruś przyciąga – w poszukiwaniu śladów ich obecności.

Anna Bołt w tytułowym wierszu tomiku "Szklana kula", przedmioty martwe, jak ciała ofiar, obdarza pamięcią, nadaje im osobowość. Opowiada w nim o unicestwieniu miasteczka Madzioł, które "(…) płonące jak krzew/ wrzucono do lodowni/ jeziora Narocz/ Dlatego stężało/ w kulę (…). Pozostały rzeczy/ te nieszczęsne płaczki/ poza szkłem/ krzesło twarde/ dębowe/ niemy świadek w procesie/ kuferek drewniany/ bez klucza/ niemy świadek w procesie/ taboret do czekania/ na cud/ niemy świadek/ w procesie/ płaszcz sukienny/ nadpalony (…)". W przejmującym wierszu "Chusta – kołyska", chuście nadaje symboliczny wymiar kolebki i całunu – narodzin i śmierci. Wykołysano w niej istnienia, by na koniec przykryć nią "(…) cały świat/ i jezioro Narocz/ gdzie wyprowadzanych/ z domu/ z lasu/ strzałami w tył głowy/ albo w plecy/ wpędzano do jeziora/ na wieki/ Boże i ty Hospodi/ zmiłuj się nad nimi/ i tą chustą/ kołyską (…)".

 Przeszywające bólem obrazy, wspomnienia, wywołują pragnienie poznania kolorów, woni tych stron, żyjących jeszcze krewnych i znajomych. Podróżują do miejsc rodzinnych. Radość oczekiwania zakłócają niekiedy szokujące zdarzenia. Wspomnieniami z wyprawy, poetka dzieli się w utworze "Dziki bez". Pisze: "Grzeszyłam/ umiarkowanie/ pożądałam/ z ochotą/ przekraczałam/ granicę – / na Wschodzie/ rozebrana do/ naga – / przez białoruską/ celniczkę (…)". Reminiscencje rodzinne splatają się z osobistymi doznaniami. Poetka wyraża je słowami tytułowego wiersza "Rodzę Białoruś " – "Rośnie we mnie/ Białoruś/ jak kalekie dziecko/ bez rąk/ kopie nóżkami/ skulone w macicy/ w wodach płodowych/ jeziora Narocz/ okręcone pępowiną/ przepycha się przez/ pochwę/ rodzę Białoruś/ na swoje nieszczęście".

 

zdjecie

 Poeta Piotr Cielesz / Fot. Krzysztof J. Lesiński


 I Piotr Cielesz gnany tęsknotą do najbliższych, wyrusza na Białoruś. Pobyt wśród bliskich zaowocował zbiorem wierszy pt. "Ikony rodzinne". W tytułowym wierszu przedstawia swoich krewnych, a specjalną estymą obdarza dziadków pisząc: "mój dziadek josif antonowicz wierzył w boga/ w swój cięty język w białoruską ziemię i sprawiedliwość/ bóg ukazał mu się zimą w kopalni węgla na syberii/ i dlatego dziadek powrócił a ziemia przyjęła go jak syna/ tylko później rzadko się uśmiechał i mało mówił/ moja babcia stiepanida szymonowna wierzy w boga/ w dziadka i w swoich wnuków babcia tak wierzy/ że boję się powiedzieć: babuszka ja ateist". Odejście dziadka, jednej z ikon rodzinnych, wspomina w utworze "dziadek który jest dębem". Opisuje towarzyszące pochówkowi tradycje. "(…) kiedy już dziadek wszystkim najbliższym powiedział jak mają żyć/ trumnę – zmieniając się co parę minut – niosło siedemnastu chrześniaków/ wszyscy zdrowi i silni mężczyźni/ trumna była otwarta aby dziadek mógł pooddychać świeżym powietrzem/ (…) dziadek nie patrzył na ludzi/ rozmawiał z niebem i słońcem/ ptakami i drzewami/ ptakom mówił by nauczyły mnie latać i wić gniazdo/ spojrzałem w górę na korony drzew/ a one uśmiechały się do mnie zielonymi oczyma/ powiedziały żebym się nie martwił bo dziadek/ będzie teraz dębem/ w cerkwi najbliżsi żegnali dziadka pocałunkami/ kiedy podszedłem do trumny zemdlałem".

 

zdjecie

 Anna Bołt czytająca swój wiersz / Fot. Stefania Najsarek


Poeta odwiedza też nieżyjących bliskich. W wierszu "Cmentarz białoruski I "pisze: "(…) polskie nazwiska z trudem można odczytać/ złamane krzyże/ jeszcze chwila/ i zaczyna się we mnie/ kres kresów/ kresowy bezkres/ powoli próchnieje mój krzyż/ wyrywam z siebie zielsko pamięci/ i spoglądam w niebo/ patrzę ikonom/ prosto w tajemnicę oczu (…)". Temat uzupełnia wierszem "Cmentarz białoruski II", przypominając prawosławny obrządek zaduszny, do którego w poemacie "Dziady" nawiązuje również wieszcz Adam Mickiewicz.

Podczas wieczoru poetyckiego w Kwidzynie. / Fot. Krzysztof J. Lesiński.

 

Poeta z żalem opuszcza Białoruś. W utworze "przejście graniczne" wspomina starego celnika. Na jego pytanie "co wieziecie?/ odpowiedziałem mu/ (…) wiozę babcię moją żywą ikonę by mi odwagi dodawała/ swoja cowieczorną pieśnią/ wiozę wujków pijaniców na przestrogę i smutek wielki/ (…) stary celnik przyglądał mi się z uwagą kilka chwil/ po czym powiedział cicho/ przechodźcie dalej".

 

Lata osiemdziesiąte ubiegłego wieku w Polsce nie były spokojne. Obfitowały w stresujące wydarzenia. Wielu Polaków nie wytrzymywało ciśnienia chwili. Wrażliwy poeta Piotr Cielesz przypłacił to zdrowiem. Cezurę wyznaczył rok 1989, kiedy to narastającym napięciom nie sprostał.

  

zdjecie

Publiczność: od lewej w głębi Jan Jaraszek, na 1. planie poeta K.J. Lesiński / Fot. Stefania Najsarek


W wierszu "Zwariowana historia" z tomiku "Czucie i wiara", synkowi spowiada się jak do tego doszło: "(…) tato nie wytrzymał/ pękł/ rozpadł się na kawałeczki/ i musiałem synku szukać/ opuszczony przez wszystkich/ pomocy". Poeta znalazł się w szpitalu psychiatrycznym, a zanim tam trafił, w tymże wierszu synkowi mówi: "(…) przeżyłem prześladowania ośmieszanie i poniżenie podobne do tego/ którego doświadczył Chrystus/ (…) i później kiedy wyszedłem ze szpitala/ szatan jeszcze nie odpuścił/ bo byłem daleko od Boga (…)".

 

 

W utworze "przeszył mnie prąd" wylicza etapy kuracji, by oznajmić, że powrót do zdrowia zawdzięcza Bogu "(…) przeganiając co i rusz myśli samobójcze/ Bóg się uśmiecha tajemniczo/ a szatan z wściekłością patrzy na złoty krzyżyk/ wiszący na łańcuszku na mojej szyi/ ot życie".
Piotr Cielesz przeszedł trudną i długą drogę, na której spotkał Boga. Zawierzył mu bezgranicznie, rozmawia z nim. Wierszem "Daj znak Jezu" prosi: "(…) kiedy czytam po raz dziesiąty/ książkę vittoria messoriego/ opinie o Jezusie/ daj znak/ z kartki tej cudnej jasnej książki/ niech przeczytam tam zdanie/ piotrze z gdańska, nawet cię lubię/ przemień litery Jezu – przemień/ daj Słowo malutkie/ bo ja daję słowo/ no Jezu/ daj słowo/ daj znak Jezu".
Poeta Jezusowi zaufał i w trudnych chwilach do niego o pomoc się zwraca wierszem "Pozwól Jezu", – brzmiącym jak modlitwa: "(…) ale pozwól mi się o Ciebie oprzeć/ Jezu/ pozwól pozwól/ jeszcze raz jeszcze jeden raz/ bo dziś mi jest ciężko/ bardzo źle/ fatalnie (…)". Od pewnego czasu, w poezji Piotra Cielesza wątek wiary, Boga, powraca. Wydaje się, że wokół tego pragnie budować swoją i rodziny egzystencję. Szczerość i uczciwość przekazów poety może zaskakiwać, ale wielu odbiorców znajdzie tu odniesienie do własnej drogi, jaką przyszło im kroczyć. Nie tylko w kwestiach wiary, ale także doświadczeń związanych ze skomplikowaną historią Polaków.


W czasach starożytności, wielki rzymski poeta Horacy powiedział: "nie wszystek umrę". I miał rację; jego poezja, pieśni, myśli nie zginęły wraz z nim. Podobnie, pisana losami zwyczajnych ludzi poezja obojga poetów – przetrwa. Wzbogaci podane w podręcznikach i opracowaniach naukowych suche fakty, daty; wniesie pierwiastek emocjonalny, pomoże następcom zrozumieć dramatyczną historię dawnych ziem polskich i ludności na niej zamieszkałej.


 
*Anna Bołt – poetka, bibliotekarka, wydawca, dziennikarka. Absolwentka polonistyki Uniwersytetu Gdańskiego. Debiutowała w 1977 roku arkuszem poetyckim "Dziedzictwo". Wydała dwa tomiki wierszy "Szczęść Boże" i "Szklana Kula". Mieszka i pracuje w Kwidzynie.

 
*Piotr Cielesz – poeta i publicysta. Absolwent polonistyki bydgoskiej Wyższej Szkoły Pedagogicznej. Debiutował w 1975 roku. Wydał 11 tomików poetyckich, m.in. "Ikony rodzinne, a jednak …światło, Czucie i wiara, Anatomie". Mieszka w Gdańsku, prowadzi sklep wędkarski. Jest laureatem Nagrody Miasta Gdańsk (2005).


 
*Zaczerpnięte z wydawnictwa Narocz Kwidzyn Gdańsk.

Pani Stefania Najsarek to dobre pióro. (KJL)

 

 

2009.11.11